Ewidentnie nie nadążamy w naszej narracji za wydarzeniami, pomińmy w takim razie część zdarzeń jakie miały miejsce pomiędzy refleksją pod tortem a teraźniejszością. Nie przeczytamy więc między innymi pasjonującej historii zakwaterowania w akademiku, opisu wypraw po okolicy i po Centrum, opisu spotkania z pewnym miłym chłopcem, jak i szeregu refleksji głębokich i niejednokrotnie gorzkich.
W tym momencie autor bloga znajduje się w 'swoim pokoju' w akademiku. Za laptopem rozciąga się widok na zadrzewione podwórko, za nimi budynki po przeciwległej stronie ulicy. Autor został brutalnie zbudzony przez ekipę sprzątającą zdziwioną jego obecnością w pokoju. Cztery osoby, dwie panie ze ścierkami i dwóch młodych panów w zakurzonych portkach utworzyło przed nim półokrąg domagający się wyjaśnień tej niespodziewanej obecności. Nauczony solidnie na przedmiocie "teoria i praktyka negocjacji" autor jest w stanie stwierdzić, że zaszły jakiegoś rodzaju błędy w komunikacji pomiędzy poszczególnymi pracownikami akademika, a raczej nie było po prostu owej komunikacji i teraz autor jest zmuszony tę sprawę wyjaśnić z odpowiednim organem. Ale mniejsza z tym.
Bohater skończył uzupełniać cv, zaraz się wykąpie, a później (wszystko w ramach kontynuowania eksperymentu!) próbnie rozniesie pół setki kartek formatu A4 ze swoim uproszczonym życiem. 49 uproszczonych istnień trafi prędzej czy później do kosza na śmieci, ale być może jedno wzbudzi jakieś zainteresowanie. Trzeba mieć nadzieję, czy, jak kto woli, łudzić się. Zwijowi praca jest potrzebna na gwałt. Inaczej będzie zmuszony dać dupy na Centralnym, a tego by jednak nie chciał! (żarcik)
Tak poza tym, Zwij zastanawia się nad przejściem z trzeciej na pierwszą osobę.
Trudna decyzja, wszystko trudne!
[...] Have to move on...
7 lat temu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz