niedziela, 9 sierpnia 2009

Problemy

Może jednak czas przestawić się na pierwszą osobę liczby pojedynczej z infantylnej trzeciej.
Stopniowo dociera do mnie, w jak kiepskiej sytuacji jestem. Mnożą się niespodziewane wydatki a potencjalne źródła finansowania życia kurczą się. Dzisiaj dowiedziałem się, że nie przysługują mi stypendia okołosocjalne. Do piątku mam czas na załatwienie wszystkich formalności akademikowych, mam nadzieję, że zdążę. Nowa uczelnia nalicza naukowe w egzotyczny sposób, z którego niewiele na razie rozumiem i obawiam się, że i to może mi nie przysługiwać. Generalnie jest kiepsko. Bardzo kiepsko. Nie wiem za bardzo na czym jeszcze mógłbym oszczędzić. Dobrze, że odezwali się z jednego ze sklepów, w których zostawiłem cv. Spodziewam się nastania czasu pomiędzy wyczerpaniem posiadanych środków finansowych a otrzymaniem pierwszej pensji. Pytanie o to, czym tę dziurę budżetową załatam, pozostaje pytaniem otwartym.
Pogoda jest za to przyjemna i można zwiedzać okolice bliższe i dalsze, trochę się poopalać czy poumawiać na spacery towarzyskie. Dzisiaj wieczorem koncert w parku z kolejną osobą, jeszcze mi nie znaną z widzenia. Czyli tzw. pierwsze spotkanie. Zapowiada się przyjemnie. Szkoda tylko, że w związku z moimi wszystkimi problemami nie jestem tak wesoły i przez to zachęcający do poznania mnie, jak mógłbym być. Właściwie jestem dość markotny, co staram się pokryć gadulstwem. Różnie to wychodzi.
Problemy dnia codziennego pochłaniają mnie na tyle, że tradycyjne zagadnienia teoretyczno-egzystencjalne nie imają się mnie. Czyli zamieniłem jedne, dość abstrakcyjne powody do zmartwień na inne, bardziej realne. Zawsze coś sobie znajdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz