sobota, 8 sierpnia 2009

Jeszcze więcej zapierających dech w piersiach przygód

Już po wstępnym eksperymentalnym rozdawaniu cefałek. Było to doświadczenie traumatyczne, zakończyło się jednak miłym, poprawiającym nastrój wydarzeniem.W celach rozdawniczych Zwij udał się metrem w kierunku północnym w okolice Dworca Gdańskiego, gdzie znajduje się centrum handlowe Arkadia. Podobno największe w Polsce. Zwij bardzo nie lubi takich miejsc, czuje się w nich przytłoczony i permanentnie zmęczony. Atrakcje i podniety "szopingu" są mu całkowicie obce.
Okropny ten moloch zdaje się nie mieć końca, co zdawało się być dobrym prognostykiem jeśli chodzi o tzw. poszukiwanie pracy. Okazało się jednak, że Zwij miał na widok większości sklepów torsje i mdłości, które uniemożliwiały mu przekroczenie wejściowych bramek. Skończyło się na tym, że rozdał ledwie 15 cefałek. Lepsze to niż nic. Tam, gdzie najbardziej pragnął zostawić coś po sobie, czyli w kinie na samej górze, nikt nic od niego wziąć nie chciał, co go jakby zmartwiło. Kino zdawało mu się stosunkowo najmniej frustrującą formą pracy wśród dostępnych możliwości. Ma też na tym polu jakieś doświadczenie. Uciekł z radością ze świątyni mamony kierując się tym razem na południe.
Okolicie Ściany Wschodniej zrobiły na nim smutne wrażenie. Brzydota Warszawy sprawia, że człowiekowi robi się jakoś smętno na duszy i ma ochotę te zniszczone, wymordowane i zabudowane pudełkami miasto przytulić w geście pocieszenia. Pogłaskać Warszawę i zapewnić ją, że już po wszystkim.
Przy Krakowskim Przedmieściu i na Nowym Świecie znalazło się kilka przyjemnych księgarni, gdzie cv Zwija wzbudziło jakieś zainteresowanie. Ze szczególnym entuzjazmem Zwij spotkał się w Empiku, co go bardzo ucieszyło, gdyż praca w księgarni wydaje się być przyjemniejsza niż praca w kinie, choć oczywiście można się mylić w tej kwestii. Pani w Empiku powiedziała, że akurat szukają i pewnie zadzwonią w poniedziałek. I to był ten jakże miły akcent na sam koniec.
Za kilkanaście minut autor wybiera się na Pole Mokotowskie w celu dalszego zapoznawania się miłym chłopcem. Dostanie od niego garnek :-).

3 komentarze:

  1. A dla mnie Warszawa jest piękna - w każdym calu, i więcej w niej nawet urokliwych miejsc niż we Wrocławiu. Nawet te "pudełka" bardziej mi się podobały...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, są oczywiście urokliwe miejsca, choć ja ich wiele do tej pory nie poznałem (inna sprawa, że prawie nigdzie do tej pory nie byłem) i w mojej głowie Warszawa wciąż jest przede wszystkim szarym miastem. Mam nadzieję, że się to zmieni!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Pogłaskać Warszawę i zapewnić ją, że już po wszystkim". Cudowne!

    OdpowiedzUsuń